Jak to czasami bywa – na trasach zdarzają się mało ciekawe odcinki. Trzeba je przejechać, a później odkryć, że może jednak są ciekawe. Zobaczyć coś, czego „normalnie” by się nie zaplanowało. Dojechać do domu, doczytać, i wrócić. A w trakcie – błogiej nieświadomości niesamowitości mijanych – dać myślom płynąć i odpłynąć. Takie fragmenty tras to dla mnie czas na oczyszczenie głowy, myśli chaotycznie krążą tylko po to, żeby sobie w końcu pójść. Czasami sobie podśpiewuję po cichu, czasami rozmawiam na głos/szeptem sama ze sobą. Takie fragmenty też są potrzebne. I takim etapem była dla mnie jazda Euro Velo / R10 z Gdańska do Elbląga.

Zaczęły się wakacje, rozpoczął się zaplanowany urlop, i pojawił się jeden dzień bez planów. Dodatkowo tego dnia nikt niczego ode mnie nie chciał, nie byłam nigdzie potrzebna, świat sobie doskonale beze mnie radził – więc jak tu nie skorzystać? Pojechałam!
O trasie
Korzystałam z oficjalnego przebiegu R10 – Gdańsk-Elbląg. Wystartowałam spod srebrnego drzewa na Targu Węglowym, finiszowałam – na Starym Rynku w Elblągu. Z jednego Starego Miasta do drugiego Starego Miasta.

Nawierzchnia była przeróżna, ale przyzwoita – ścieżki rowerowe, asfalt, kilka kilometrów leśnych dróg – od Mikoszewa do Jantaru. Nie trzeba się obawiać tego fragmentu – trasa jest dobrze przygotowana.
Przejechałam nieco ponad 70 kilometrów – licząc przeprawę promem.
Czas jazdy – około 5 godzin – wliczając w to przystanki i przeprawę promem; około 4 godzin – samej jazdy.
Profil – bardzo płaski, rekreacyjny, nie zapadły mi w pamięć mordercze górki, niebezpieczne zjazdy czy inne niespodzianki.

Atrakcje i ciekawostki na trasie
- Gdańsk – wiadomo 😉 zaczynamy przy samym Trakcie Królewskim – mamy obok siebie Katownię, Zbrojownię, budynek Teatru Wybrzeże, budynek LOT-u – najsłynniejsze miejsce spotkań gdańszczan. Ruszając – przechodzimy przez Złotą Bramę – i jesteśmy na ulicy Długiej. W tym momencie możemy zdecydować się na spacer Długą, aż do Długiego Targu z fontanną Neptuna, minąć Zieloną Bramę i ruszyć żwawszym tempem w kierunku Rafinerii. Przejeżdżamy obok stadionu żużlowego, a kawałek dalej – tunelem pod Trasą Sucharskiego z mostem wantowym. Mimo wielu wyjazdów w kierunku Wyspy Sobieszewskiej – zawsze wybierałam inne trasy, i przyznaję się, że pierwszy raz jechałam tym tunelem. Wrażenia – jak najbardziej na plus. Szybko jednak dobre wrażenie wyparowało – stanęłam na około 15 minut na przejeździe kolejowym na ulicy Michałki – kolej Rafinerii… No ale nic, byłam, zobaczyłam, postałam i następnym razem się zastanowię, którędy pojechać 😉
- Rafineria Gdańska – przepiękna nocą (jest punkt „spotterski”), zawsze będzie mi się kojarzyć z powrotami samochodem z Warszawy. Miasto w mieście. Państwo w państwie. Zapewne były ważne powody, dla których przebieg szlaku został wyznaczony tak, a nie inaczej, moim zdaniem – możecie pokusić się o modyfikację. Zamiast od starej Siódemki jechać prosto i płasko drogą 501 – można wybrać uliczki bliżej Rafinerii – pojechać ulicą Benzynową aż do Płońskiej, skręcić w prawo i prosto Płońską i później Wałową aż do drogi 501 – tuż przed mostem na Wyspę.
- most na Wyspę Sobieszewską – największy zwodzony most w Polsce (styczeń 2025 rok), otwarty 10 listopada 2018 roku. Wcześniej na Wyspę można się było dostać przez most pontonowy – otwarty w 1973 roku. Stary most, choć miał swój urok, był zmorą mieszkańców i turystów – często się zamykał z powodu pogody czy poziomu wody, powodował korki, a jego nośność (30 ton po remoncie) i ograniczenie prędkości do 20 km/h nie nadążały za współczesnymi potrzebami. Dla żeglarzy też był przeszkodą, bo ruchome przęsło otwierało się tylko w określonych warunkach. Natomiast niewątpliwie – miał swój niezapomniany klimat i urok – każdy kto nim jechał – będzie pamiętał stukot kół na metalowych płytach podczas powolnego przejazdu.
- Wyspa Sobieszewska – to sztuczna wyspa, powstała w 1895 roku. Na jej terenie znajdują się dwa unikatowe rezerwaty – Mewia Łacha i Ptasi Raj, a na jej plażach, głównie po sztormach, z powodzeniem można szukać bursztynów. Nazywana jest „Bursztynową Wyspą” i niestety – z tego powodu jest niszczona przez bursztynowych „kłusowników”.
- prom Świbno-Mikoszewo – historia przeprawy sięga końca XIX wieku. Wszystko zaczęło się w 1895 roku, kiedy powstał przekop Wisły i Wyspa Sobieszewska, a co za tym idzie – potrzeba komunikacji wodnej między brzegami. Obecna przeprawa działa nieprzerwanie od 1945 roku – obecnie obsługiwana jest przez prom „Świbno” – z 2006 roku. Prom Świbno-Mikoszewo to prom linowy, co oznacza, że porusza się wzdłuż stalowej liny rozciągniętej między brzegami rzeki. Napęd zapewnia holownik – mały statek o nazwie „Kleń”, który płynie obok i ciągnie platformę. To rozwiązanie sprawdza się na Wiśle, gdzie nurt bywa zmienny, a szerokość rzeki w tym miejscu wynosi około 400 metrów. Przeprawa trwa zaledwie 5 minut, co czyni ją szybkim i efektywnym sposobem na pokonanie wody. Prom jest największym tego typu w Polsce – ma nośność 90 ton i może zabrać na pokład 21 samochodów oraz 100 pieszych. Działa sezonowo, zwykle od końca kwietnia do początku października (w 2024 roku kursował od 27 kwietnia do 30 września), w godzinach od 7:00 do 21:00. Kursuje co 30 minut, a w szczycie sezonu, gdy ruch jest duży, przechodzi w tryb ciągły, przewożąc wszystkich chętnych bez przerw. Opłaty za przeprawę pobierane są w trakcie „rejsu”, można zapłacić zarówno kartą jak i gotówką.

- Jantar – z języka litewskiego – bursztyn. Okolice Jantaru są jednymi z najlepszych miejsc w Polsce do szukania bursztynu. Odbywają się tutaj Mistrzostwa Świata w Poławianiu Bursztynu oraz znajduje się tutaj Muzeum Bursztynnictwa.
- Cyganek – Cmentarz Jedenastu Wsi – powstał najprawdopodobniej w 1639 roku, kiedy menonici i luteranie z jedenastu okolicznych wsi postanowili stworzyć wspólną nekropolię. Cmentarz założono na sztucznie usypanym wzniesieniu, tuż obok istniejącego od XIV wieku cmentarza przy kościele św. Mikołaja. Koszty utrzymania rozkładano między wsie proporcjonalnie do posiadanej ziemi, a zbiórką zajmowali się sołtysi. Dziś funkcjonuje tu lapidarium, utworzone w 2006 roku dzięki staraniom Klubu Nowodworskiego, mieszkańców Cyganka i Żelichowa. Zgromadzono tu około 70-80 kamieni nagrobnych pochodzących głównie z XVII i XVIII wieku.
- Elbląg – przepiękne Stare Miasto – stale w odbudowie. Dojeżdżałam tutaj z przekonaniem, że nic nowego nie zobaczę – a tymczasem Elbląg bardzo zaskoczył. Urokliwą promenadą wzdłuż rzeki Elbląg, odbudowanymi kamienicami, zadbanym placem między ulicami Mostową i Rybacką, i ogólnie – atmosferą. Z przyjemnością spacerowałam między odbudowanymi kamienicami, siedziałam na placu i piłam lemoniadę przygotowaną przez dzieciaki – zatroszczyły się o zmęczonego rowerzystę-podróżnika. Kiedy byliśmy już w komplecie – zjedliśmy smaczny obiad, ogromne lody świderki, zrobiliśmy zdjęcie na Zwodzonym Moście Wysokim i ruszyliśmy do domu – już autem. Zdecydowanie dopisuję do listy – „do powrotu”. 😉

O wrażeniach
Trochę nudno, trochę monotonnie i niezbyt spektakularnie – pomijając Gdańsk, Elbląg i przeprawę promową Świbno-Mikoszewo. Dla rozkochanych w przyrodzie, rezerwatach, ostojach – trasa nad wyraz ciekawa. Zarezerwujcie więcej czasu na spacer do ujścia Wisły do Bałtyku, do Ptasiego Raju i na przystanki po drodze.
I znów – nastrój i nastawienie – jak najbardziej pozytywne i wyluzowane – jestem u siebie, jechałam tędy kilkukrotnie – czy to na rajdach, czy to po prostu, czy z ciekawości. Bez obaw, że się zgubię, ze spokojem, że już tu byłam i widziałam. Zleciało szybko i przyjemnie. Z przyjemnym finiszem w pięknym Elblągu.
Uwaga – na trasie pierwszy raz spotkałam się z tablicami ostrzegającymi przed barszczem Sosnowskiego. Faktycznie był sporych rozmiarów i robił wrażenie.

O kwestiach organizacyjnych
Zarówno Gdańsk, jak i Elbląg są bardzo dobrze skomunikowane. Do każdego z tych miast dojedziemy wygodnie pociągiem (przeróżne opcje cenowe i komfortowe do wyboru). Jak również między miastami – połączenia są przyzwoite. I jak zawsze – w sezonie warto zastanowić się nad wcześniejszym zakupem biletów – ze względu na przewóz rowerów. Bazy noclegowa i gastronomiczna – w obu miastach są urozmaicone – na każdą kieszeń znajdzie się opcja noclegu i jedzenia.

Niezbędnik
Początek / koniec Gdańsk – Elbląg
Długość trasy 70 km
Kiedy jechać Każda pora roku jest dobra. W sezonie wakacyjnym – może być spory ruch na trasie z Gdańska do Mikoszewa (w tym tłok na promie), wtedy trzeba liczyć się z dodatkową chwilą oczekiwania na prom. No i mnóstwem komarów. Niezależnie od terminu – koniecznie sprawdźcie czy przeprawa jest czynna. Jeśli nie – macie do dyspozycji Wiślaną Trasę Rowerową EV9 – lewo i prawobrzeżną. Kilkanaście kilometrów więcej lub lekka modyfikacja trasy.
Czym jechać Każdy rower poradzi sobie z tą trasą, aczkolwiek wybierając szosę – polecam za Mikoszewem trzymać się drogi głównej. Na leśnych ścieżkach może być nieciekawie 😉
Co zabrać ze sobą W czasie „sezonu komarowego” – koniecznie coś na komary. Obowiązkowo zawsze miej ze sobą krem z filtrem SPF 50. Jeśli jesteś alergikiem lub masz bardzo wrażliwą skórę – rozważ dodatkową ochronę przed barszczem Sosnowskiego. Całe szczęście to tylko ułamek trasy.
Jak dojechać Samochodem, pociągiem. Obydwa miasta są bardzo skomunikowane, również ze sobą 😉
Gdzie się zatrzymać Do wyboru, do koloru! Jak to w dużych miastach – do dyspozycji mamy hotele, hostele, kwatery prywatne, pola namiotowe, pensjonaty, łodzie, łódki…
